Tytuł: Zapomniany problem ze sztucznym zapłodnieniem

Kontrowersje, jakie wzbudzają metody sztucznego zapłodnienia, dotyczą różnorodnych ich aspektów. Od lat trwają dyskusje o ich religijnym wymiarze - Kościół katolicki odrzuca in vitro w całości, uznając je za niedopuszczalne. Zwolennicy zapłodnienia pozaustrojowego złośliwie wskazują ideę niepokalanego poczęcia jako bardzo bliską koncepcji in vitro. Po obu stronach padają również argumenty etyczne i moralne, toczą się spory o pojęcie człowieczeństwa, nawiązuje się do teorii eugeniki. Co bardziej rzeczowi adwersarze toczą walkę na argumenty medyczne, spierając się o bezpieczeństwo sztucznego zapłodnienia. Na forach internetowych padają przede wszystkim pytania, na ile skuteczna jest inseminacja lub icsi. W całym tym szumie informacyjnym niedostrzeżona pozostaje jedna ważna kwestia, z którą mają do czynienia ci, którzy już uzyskali potomka z probówki. Niepokoi ich zbliżająca się konieczność poinformowania dziecka, że nie zostało poczęte w sposób naturalny. Nie ma chyba dobrego sposobu, ani odpowiedniego czasu, by to zrobić. Z tym problemem każda para będzie musiała się zmierzyć sama.